Pierwsze zwiastuny wiosny to dla Ciebie:
GŁOSUJ
Potęga uczuć, cz.5
2010-07-27

artykuł_klubowiczka_potęga_uczuć_drogerie_natura.jpg- Ale miałam straszny sen! Coś okropnego - mówiłam z przerażeniem patrząc na mamę, która siedziała przy moim łóżku szpitalnym.

- A najdziwniejsze było to, że był on taki realny... mamo? - przerwałam widząc łzy w mamy oczach.

- Mamo, co się stało? Coś z dzieckiem? Czy wszystko dobrze z maleństwem? Mamo? - poczułam lęk i strach.

- Nie martw się z dzieckiem wszystko dobrze. Nie denerwuj się tylko kochanie - mama patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem.

- Co się stało? Dlaczego tak na mnie patrzysz? - miałam mętlik w głowie.

- Odpoczywaj skarbie ....ciiiiiii... śpij....- poczułam dotyk jej dłoni na moim policzku. Poczułam się senna...

 

- Witaj kochanie - ucieszyłam się na widok Marka.

- Nie martw się, z dzieckiem jest wszystko dobrze. Pewnie niedługo wyjdziemy stąd do domu. To wszystko nie tak wyszło jak chciałam. To miała wyjść niespodzianka... - mój mąż siedział obok na krześle i mi się przyglądał.

- Może idź spytaj się lekarzy, kiedy nas stąd wypuszczą. Już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy w domu szykować pokoik dla naszego szkraba - powiedziałam z uśmiechem.

- Dlaczego się nie odzywasz? A wiesz, co miałam straszny sen. Mówię ci, okropny...brr. Na samą myśl o nim mam gęsią skórkę.

- Wszystko będzie dobrze kochanie - tylko tyle powiedział Mark.

 

Znowu zasnęłam.

 

- I co mamo, Mark już się dowiedział, kiedy stąd wyjdziemy? - spojrzałam na mamę, jak po tych słowach patrzyła na mnie z przerażeniem.

- Kochanie...- zaczęła coś bełkotać.

- Kochanie... Mark ... nie żyje...- złapała mnie za rękę.

- Co ty mówisz za bzdury!!! Jak nie żyje?! To niemożliwe!! - zabrałam jej rękę i poczułam złość.

- Miał wypadek dwa dni temu - ciągnęła dalej tę nieprawdziwą historię.

- Co ty mówisz????!!!!! Przecież był tutaj dzisiaj u mnie!!! Przestań! - czułam się oburzona. Po co ona mówi mi takie głupoty!

- Uspokój się Kate...

- Nie uspokoję się! Dlaczego żartujesz w taki okropny sposób?! Dlaczego?? - krzyczałam.

- To nie żarty... to prawda - mama próbowała mnie przytulić.

- Przestań! Wyjdź stąd! Nie chcę cię słuchać!!! Idź! - odepchnęłam ją.

 

Wyszła z łzami w oczach.

 

- Chcę jechać do domu - mówiłam do Evy i Brooke, które mnie odwiedziły - Zabierzcie mnie stąd, na pewno Mark niedługo wróci, a ja się bardzo dobrze czuję.

Przyjaciółki spojrzały na siebie z dziwną miną.

- Kate...- zaczęła Eva

- Nic do mnie nie mów, proszę cię, chcę tylko znaleźć się w swoim domu - zaczęłam się ubierać.

- To ja pójdę po wypis - postanowiła Brooke.

 

Jadąc ze szpitala czułam, że dziewczyny są dziwne. Nic się nie odezwały. Nie żartowały. Przecież nic się nie stało. Przecież z dzieckiem wszystko w porządku...Lekarz tylko kazał mi odpoczywać i nie denerwować się. Muszę zadzwonić do pracy...

 

- Oczywiście, że nie ma problemu. Należy ci się wypoczynek. Dbaj o siebie i o maleństwo. Niczym się nie przejmuj! - zapewniał mnie szef.

 

- Chyba zwariuję w domu przez te wszystkie miesiące - pomyślałam - ale zdrowie naszego dziecka jest najważniejsze...Może namówię Marka na jakieś wakacje...

 

c.d.n

Komentarze
Marta81 napisał(a)
2010-08-27 13:15:08
Marta81
Smutna historia ale w żuciu też czasami tak bywa
Wyślij wiadomość
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Jeśli nie masz jeszcze konta zarejestruj się w naszym serwisie.